czwartek, 14 marzec 2019 13:12

Najmniejszy DL – Suzuki V-Strom 250

Suzuki DL250 V-Strom Suzuki DL250 V-Strom

Niedawno miałem okazję przez jeden dzień przetestować najmniejszego z V-Stromów i chciałbym podzielić się z czytelnikami kilkoma uwagami i wrażeniami z jazdy....

Wyglądem maluch nie różni się właściwie niczym od swoich większych braci. Na pierwszy rzut oka, gdy porównamy zdjęcia z boku wszystkich trzech przedstawicieli tego typu, trudno będzie odróżnić czy patrzymy na DL650, DL1000, czy DL250. Na drugi rzut widać, że maluch nie jest napędzany V-twinem jak pozostałe modele. 

V-Strom250-02

Nie tylko  z boku można byłoby się pomylić, z którym V-Stromem mamy do czynienia. Ostroga nad przednim kołem lampa,  mikroskopijna owiewka, kokpit… Wszystko jest takie jak w pozostałych DL’ach tylko…. mniejsze. Pomimo tego wysoki jeździec nie będzie czuł się na nim jak na dziecinnym rowerku. Gorzej, że dla niższych kierowców, szczególnie amazonek poniżej 162 cm wzrostu może być kapkę za wysoki.

V-Strom250-03

Mały V-Strom jest bardzo przyjazny w prowadzeniu. Wygodna, niezbyt wysoka kanapa, umiarkowanie szeroka kierownica, dobry kąt ugięcia kolan dają komfort jazdy. Może dla bardzo wysokich kierowców jest ciutek za mały, ale pozostali jeźdźcy będą mieli bardzo komfortowe warunki podróżowania. Motocykl pewnie jedzie na wprost bez trzepotania kierownicą przy wyższych prędkościach. Bardzo chętnie wchodzi w zakręty i równie łatwo można go z nich wyprowadzić. Oczywiście całkiem „na kolano” nie ma szansy go wprowadzić bez murowanej wywrotki, ale jest bardzo zwrotny i nawet ciasne szykany pokonuje bez problemów. Trudno powiedzieć jak sprawdziłby się w ternie, niestety nie było możliwości tego sprawdzić w tym krótkim teście. Jednak sądząc po oponach założonych na koła motocykla jedynym „dzikim” terenem, na który można by było wjechać, to szutry.

V-Strom250-04

Dwucylindrowy, rzędowy silnik o pojemności 248 ccm, mocy 18,4 kW (25 KM) przy 8000 obr./min i maksymalnym momencie obrotowym 23,4 Nm przy 6500 obr./min do mocarzy nie należy. Zapewne, gdyby zdecydowano się na silnik w układzie V jak u większych i  starszych braci moment obrotowy byłby większy, może moc nieco mniejsza, ale bez wątpienia dzielność w terenie by wzrosła, i być może radziłby sobie nie tylko na szutrach ale i także na polnych drogach, oczywiście po zmianie opon.

V-Strom250-05

Maksymalna prędkość licznikowa osiągnięta podczas testu to 136 km/h (z jeźdźcem w ubraniu ok. 110 kg i z małej górki), czyli faktycznie ok. 125 km/h, to dwadzieścia km/h mniej niż podaje producent. Może jeździec za duży, a może górka za mała, ale przy tej prędkości zarówno sztywność motocykla jak i prowadzenie dawały poczucie bezpieczeństwa bez obawy niespodziewanej wywrotki. Problem z rozpędzeniem motocykla może tkwić z zbyt małej owiewce, za którą nawet drobna amazonka nie znajdzie dobrej ochrony przed pędem powietrza.

V-Strom250-06

Motocykl jest nieduży, niedużo  jest miejsca dla kierowcy, także dla pasażera miejsca nie jest zbyt wiele, Od tyłu ogranicza je kuferek, który został wyposażony w niedużą poduszkę oparcia dla „plecaczka”. Dzięki temu jest wygodnie, cicho i przyjemnie za plecami kierowcy. Oczywiście dodatkowe obciążenie, nawet najbardziej filigranowe i „najsłodsze” zmniejsza osiągi pojazdu, ale w żaden sposób nie wpływa na zmniejszenie bezpieczeństwa. Motocykl jest w jeździe z pasażerem tak samo stabilny i zwrotny jak tylko z kierowcą.

V-Strom250-07

Poza mikroowiewką motocykl ma jeszcze jedną niedogodność: lampka sygnalizacji zmiany biegów, która po osiągnięciu ok. 6000 obr./min zaczyna wściekle mrugać sygnalizując konieczność zmiany biegu na wyższy. Niestety na ostatnim, szóstym biegu po przekroczeniu odpowiednich obrotów nadal zawzięcie mruga, mimo, że rozpędziliśmy się dopiero do ok. 85 km/h i brakuje 500 obr./min do osiągnięcia maksymalnego momentu obrotowego i 2000 obr./min do maksymalnej mocy. Przy zamontowanej w motocyklu elektronice nie powinno być problemem by dioda nie włączała się, gdy już wyżej nie ma żadnego przełożenia, a 85 km/h czyli 53 mph jako ograniczenie nie istnieje w żadnym kraju: na większość Europy i Stany Zjednoczone za mało, na Francję będzie to już wkrótce za dużo. Możliwe, że przy dłuższej eksploatacji da się do tego przyzwyczaić, jednak podczas jazd testowych, za każdym razem mnie… denerwowała..

V-Strom250-08

Testowy motocykl został wyposażony w trzy spore, akcesoryjne kufry. Wszystkie wykonane z solidnego plastiku osłonięte aluminiowymi ekranami, w przypadku bocznych kufrów służącymi za wymienne obijacze. Z zewnątrz wyglądające na bardzo pojemne, w rzeczywistości dają w sumie  tylko 63 litry pojemności. Top case ma pojemność jedynie 23 litrów i nie mieszczą się w nim dwa podróżne kaski, być może zmieszczą się dwa splecione skuterowe, a na pewno dwa „orzeszki”, ale to nie jest dobra osłona głowy na długie podróże. A i w dwóch bocznych niewiele pomieścimy, wszystko za sprawą bardzo grubych ścianek kufrów, które mają po 4 cm (a miejscami więcej) grubości. Można w nich przewozić materiały „niebezpieczne” i „delikatne”, i w razie katastrofy, szlifu, czy innego zdarzenia nic się im nie stanie. Na pewno same kufry przetrwają takie zdarzenie.

V-Strom250-09

Mały V-Strom to bardzo ciekawy motocykl. Szczególnie poleciłbym go młodym, niezbyt ciężkim i wysokim miłośniczkom i miłośnikom podróży po szosach i szutrach. Szczególnie, że nie trzeba za niego zapłacić worka dukatów, kosztuje mniej niż niektóre włoskie skutery o podobnej pojemności, a przyjemność z jazdy, nie tylko po mieście oraz uniwersalność dużo, dużo większe. No i ten lans: endurowy kask z goglami, kolorowy kombinezon i wysokie, endurowe buty – dziewczyny i chłopaki za tym szaleją.

V-Strom250-10

 

Tekst Piotr „PeteA” Antoszewski

Zdjęcia EllaRebella & Piotr „PeteA” Antoszewski

Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Ostatnio zmieniany piątek, 15 marzec 2019 13:21