niedziela, 28 lipiec 2013 12:21

Jak Grizzli Rhino

Nigdy mnie specjalnie quady, a tym bardziej pojazdy terenowe nie pociągały. Owszem, zdarzyło się parę razy ujeździć tego, czy owego sprzęta, ale bez specjalnego entuzjazmu. I tym razem podszedłem dość sceptycznie do propozycji spędzenia ostatniej soboty sierpnia na dwóch torach off roadowych. Zapowiadano piękną pogodę z wysoką temperaturą, a ja miałem perspektywę ciągania na przyczepie, nieklimatyzowaną puszką terenowego samochodziku przez pół Mazowsza, po to tylko, by w kasku i rękawiczkach taplać się w błocie i wytrząsać sobie wnętrzności na wertepach. Jedyne co mogło osłodzić ten dzień to myśl o dwóch najmocnych pojazdach terenowych jakie są na rynku, produkowanych przez Yamahę: quadzie Grizzli 700 i terenówce Rhino 700.

 

Jak wynika z oznaczeń oba pojazdy wyposażone są w ten sam, jednocylindrowy czterozaworowy silnik SOHC o pojemności 686 ccm z bezstopniową skrzynią biegów o pięciu nastawach L-H-N-R-P (wolny-szbki-luz-wsteczny-parking), napęd On-Command® na dwa lub cztery koła, dodatkowo Grizzly ma możliwość hamowania silnikiem na obie osie. W obu napęd przenoszony jest za pomocą wału, co czyni go niemal bezobsługowym, ale znacznie zwiększa ciężar całego układu. Producent nie podaje w swoich opisach ani mocy silnika, ani momentu obrotowego, czemu nie należy się dziwić, w końcu to nie ściganty, a dosiadający ich nie muszą prężyć muskułów i stawać na gumę... oba nie mają homologacji do poruszania się po drogach publicznych. I tu jak zwykle wyjątek. W dwa dni po off road`owych szaleństwach widziałem Rhino w policyjnych barwach na ulicy. Widać niektórym wolno...

Dwuosobowy Rhino obsługuje się jak zwykły samochód w automacie. Ma kierownicę, pedał gazu, duży pedał hamulca, dwa reflektory soczewkowe i... drzwiczki z przodu. Nieduże, plastikowe, zamykane na małą klameczkę. Aby pasażerem zbytnio nie telepało ma do dyspozycji solidnie przytwierdzony drążek do trzymania z paskiem i rączką na prawą rękę. Nad siedzeniami, przepisowo zaopatrzonymi w pasy bezpieczeństwa, wznosi się rurowa klatka w kształcie kabiny, w razie czego (deszczu lub dręczącego upału) można rozpiąć plandekę lub choćby przykryć liśćmi. Z tyłu wywrotkowa (zwalniana za pomocą małej dźwigienki) skrzynia towarowa, z niskimi burtami ma udźwig 181kg.

Prawie nie spotyka się quadów dwuosobowych, i w tym względzie duży i mocny Grizzly nie jest wyjątkiem, mimo zapasu miejsca jest to pojazd jednoosobowy. Chyba dla zrównoważenia mocy do obciążenia z przodu i z tyłu można umieścić duże, skrzynie ładunkowe, tylna dwudzielna, z oparciem dla pasażera, którego nie można wozić o czym wyraźnie informuje naklejka z lewej strony kierownicy. Podobnie jak Rhino wyposażono go w reflektory włączane wraz z zapłonem. Szerokie, ażurowe, ząbkowane podłogi znakomicie trzymają stopy nawet na największych wertepach i maksymalnych przechyłach.

Rhino prowadzi się bardzo precyzyjnie i lekko, nie ma problemów z utrzymaniem pożądanego toru jazdy nawet przy dużych wybojach. Przyspieszenie nie zwala z nóg, ale osiągnięcie kilkudziesięciu kilometrów na godzinę to dla niego nie problem, o czym informują wielkie cyfry ciekłokrystalicznego wyświetlacza. Podobne prędkości i może trochę większe przyspieszenia wyciśniemy z Grizzli`ego. Dużo bardziej napracujemy się za to przy prowadzeniu quada. Lekko chodząca kierownica, to przy jeździe terenowej i dwóch kołach spore wyzwanie, trzeba mocno trzymać i ciągle uważnie kontrolować tor jazdy, bo przy jamach i wykrotach nie trudno o wywrotkę, a ta przy sporej masie quada może skończyć się tragicznie.

Mimo założonej terenowości Rhino nie z każdą przeszkodą może sobie poradzić. Na bardzo ostrych garbach może zawiesić się przez dość duży rozstaw osi i niezbyt duże koła. Zupełnie nie grozi to Grizzli, który ma większe opony, a obie osie są blisko siebie. Trudno wyobrazić sobie tak ostry garby, którego nie dałby rady pokonać, może tylko coś z toru trialowego.

Fan z jazdy w obu przypadkach jest niesamowity, trudno tu z czymkolwiek porównywać, szczególnie gdy ktoś zna dużo ostrzejszą jazdę terenową motocyklami. Jest tak samo fajnie, tylko na czterech kołach. Osobiście zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu Grizzli, może właśnie przez większe podobieństwo do motocykli. Z przyzwyczajenia tylko czasami prawa ręka ruchem obrotowym rączki próbowała dodać gazu, a tu... trzeba kciukiem cisnąć małą dźwigienkę ;)

Obie terenówki poza rekreacją mogą znaleźć zastosowanie w przedsiębiorstwach rozłożonych na dużych powierzchniach, szczególnie z branży porządkowej, rolniczej lub leśnej. Dużo pożytku z Grizzly będzie miało wojsko i Straż Graniczna. Cywile niestety mogą się jedynie obejść jazdą po specjalnie przygotowanych torach, bo z pół i lasów coraz częściej są wykurzani. Z lasów słusznie, bo mogą tam wyrządzić sporo szkód i płoszą zwierzynę, już i tak bardzo wypieraną przez cywilizację.

 

Galeria:

{gallery}k2/jednoslady/jak_grizzli{/gallery}

 

Tekst Piotr „Pete” Antoszewski i ...

Zdjęcia Maciej Szanter i Piotr „Pete” Antoszewski

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Ostatnio zmieniany wtorek, 06 sierpień 2013 09:04