niedziela, 28 lipiec 2013 17:24

Skuter miejski - Yamaha Xenter

Nie ma motocykli ani skuterów damskich czy męskich. Wszyscy mogą dosiadać czego im się podoba, byleby byli wstanie ogarnąć maszynę i się jej nie bać. Ale są takie modele, które gdy tylko zobaczymy od razu wyobrażamy sobie na nich odpowiedniego jeźdźca. Gdy pierwszy raz zobaczyłem nowy skuter Yamahy od razu miałem przed oczami elegancką damę zgrabnie podążającą gdzieś w swoich sprawach poprzez miejski gąszcz. Jakby na potwierdzenie tego nadano jej dźwięczną nazwę Xenter, jakże pięknie będzie brzmiała w kobiecych ustach.

Charakterystycznego wyglądu nadają skuterowi duże koła. Przednie szesnastocalowe, wykonane jest z aluminium, ma pięć podwójnych szprych. Wąska szczelina w środku każdego zestawu znakomicie nadaje się do zapięcia za nią blokady zabezpieczającej. Linia owiewki wznosi się nad przednim zawieszeniem z mocnym wyobleniem do przodu. Podwójny reflektor został umieszczony na środku, lampy przywodzą na myśl mocno podkreślone makijażem oczy wprost z japońskiej mangi. Po bokach zabudowane zostały kierunkowskazy w skosach owiewki. Wysoka, niemal pionowa szyba ma w dolnej części wąsy osłaniające kierownicę na całej jej długości, takie skuterowe handbary. Za szybą całkowicie cyfrowy wyświetlacz z dużymi cyframi prędkościomierza na środku oraz kompletem informacji potrzebnych do jazdy, łącznie z aktualną temperaturą otoczenia. Pod wyświetlaczem znajduje się mały schowek, otwierany kluczykiem w stacyjce, w którym bez problemu zmieści się kilka drobiazgów ze smartfonem włącznie. Poniżej prawie pionowa stacyjka, z której oprócz blokady przedniego koła można otworzyć oba schowki. Niżej składany haczyk, na którym można powiesić torbę, neseser lub kask.

Podest za przednią owiewką jest płaski jak w klasycznym skuterze. Bardzo praktyczny przy wsiadaniu i zsiadaniu ze skutera, szczególnie w butach na wysokim obcasie. Wygodna niezbyt szeroka kanapa z wyraźnym zaznaczeniem siedzenia kierowcy i pasażera, jest umieszczona dość wysoko od podłogi skutera. Ale, że podłoga jest nisko nad drogą, to nawet niższe osoby nie będą miały problemu z utrzymaniem równowagi na przymusowych postojach pod światłami lub przy włączaniu się do ruchu. Miejsce Plecaczka zostało mocno zadarte ku górze jak cały zadupek, na którego końcu zamontowano kuferek, w standardzie. Jest to jedyna większa przestrzeń bagażowa, zdolna pomieścić kask integralny lub dwa jety, pod warunkiem, że się je splecie ze sobą. Pod kanapą jest co prawda maleńki schowek, w który zmieścił mi się łańcuch zabezpieczający z kluczykiem i… to by było na tyle.

Xenter zasilany jest jednocylindrowym, chłodzonym cieczą, czterozaworowym z jednym wałkiem rozrządu silnikiem o pojemności 155 ccm dającym 11,6kW (15,78KM) mocy przy 7 500 obr./min. oraz 14,8Nm momentu obrotowego przy tych samych obrotach. Bez rewelacji, ale w mieście daje sobie znakomicie radę. Przeniesienie napędu odbywa się tradycyjnie poprzez sprzęgło odśrodkowe i automatyczną przekładnię z napędowym paskiem klinowym. Trochę dziwi tylny hamulec bębnowy, rodzący obawy czy przy tej masie pojazdu, mimo zastosowania zintegrowanego układu hamulcowego UBS w sytuacji awaryjnej da radę sprawnie wyhamować pojazd. W trakcie jazd testowych, w normalnym ruchu i przy normalnym hamowaniu było dobrze, ale czy to wystarczy, gdy coś niespodziewanie wyjedzie nam przed koło. Niewielki, ośmiolitrowy zbiornik paliwa, z dwulitrową rezerwą starcza na ponad dwieście kilometrów, a nie była to tylko spokojna miejska jazda z niewielkim obciążeniem…

Wsiadamy na skuter, przekręcamy kluczyk, wyświetlacz ożywa, ale zanim zdoła przeprowadzić wszystkie testy możemy już uruchomić silnik. Oczywiście po uprzednim ściągnięciu dźwigni tylnego hamulca, inaczej próżny nasz trud, silnik nie chce z nami gadać. Lekki terkot na wolnych obrotach bardzo nasila się wraz z dodaniem gazu. Miałem czasami wrażenie, że przekręcam silnik, tak głośno pracował przy wyższych prędkościach. Mimo wałka wyrównoważającego podczas postoju jak i w trakcie jazdy, wyraźnie czuć drgania silnika.

Spod świateł rusza wyjątkowo żwawo, dotrzymując kroku na pierwszych pięciu, dziesięciu metrach nawet szlifierkom startującym z pasa obok. W miarę sprawnie można rozpędzić się do siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. Potem zaczyna być ciężej, powyżej osiemdziesiątki Xenter robi się nieco wiotki. Możliwe, że część winy za to ponosi duże obciążenie skutera, gdyż nasila się to przy jeździe z pasażerem. Przekroczenie bariery dziewięćdziesięciu pięciu kilometrów na godzinę jest już nie lada wyczynem. Z wielkim trudem, na drodze szybkiego ruchu, udało się przekroczyć setkę, ale przyznam, że duszę miałem na ramieniu. I bardzo dobrze, bo trasa nie jest jego żywiołem. Za to w miejskich korkach czyje się jak ryba w wodzie. Dzięki smukłej sylwetce sprawnie przeciska się przez korki, a rączki kierownicy trafiają w lukę nad lusterkami osobówek i pod dostawczaków. Stosunkowo krótki zmieści się w każde pozostawione przez katamarany miejsce. Dzięki dużym kołom i dużemu skokowi kierownicy jest wręcz niewiarygodnie zwrotny, promień zawracania jest niemal równy długości pojazdu. Trzeba tylko przyzwyczaić się do wrażenia szorowania nogami po asfalcie w głębokich zakrętach.

Bardzo ciekawa stylizacja, przyzwoita konstrukcja, zadawalające osiągi w jeździe miejskiej, minimalne spalanie oraz przystępna cena jak na markowy skuter w tej pojemności, to wyróżniające cechy Yamahy Xenter 150. Jak już wspomniałem polecam ten pojazd paniom, szczególnie nieco wyższe powinny się na nim czuć bardzo wygodnie. Także niezbyt wysocy panowie będą bardzo z niego zadowoleni, dla wyższych zdecydowanie brakuje miejsca na podeście, a profilowana kanapa nie pozwala odsunąć się do tyłu. Niestety by go prowadzić potrzebne jest prawo jazdy kategorii co najmniej A2 Jest co prawda, nieco mniej dynamiczna wersja z silnikiem 125 ccm, ale i na nią trzeba mieć prawo jazdy kategorii A1. No ale czegóż nie robi się dla przyjemności.

 

Galeria:

{gallery}k2/jednoslady/yamaha_xenter{/gallery}

 

Tekst i zdjęcia Piotr „Pete” Antoszewski

Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Ostatnio zmieniany wtorek, 06 sierpień 2013 08:23
Więcej w tej kategorii: « Bawarskie nowości 2013 BMW C 650 GT »