niedziela, 28 lipiec 2013 15:51

Z BMW w Szadowo Młyn

Od kilku lat datuje się współpraca firmy BMW Group Polska z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, między innymi w barwach WOŚP, na jej imprezach, jeździ specjalna karetka BMW ufundowana przez firmę z Bawarii. Poza corocznymi zbiórkami w Wielkim Finale, zakupami sprzętu medycznego dla służby zdrowia, Przystankiem Woodstok, Orkiestra prowadzi także w swoim ośrodku w Szadowie Młyn szkolenia z pierwszej pomocy przedmedycznej w nagłych wypadkach. Corocznie trzydniowe intensywne kursy przechodzi kilkuset wolontariuszy Pokojowego Patrolu. Organizowane są też szkolenia dla firm, które chcą swoich pracowników i partnerów nauczyć podstawowych zasad udzielania pierwszej pomocy. Grupa dziennikarzy motoryzacyjnych, a wśród nich przedstawiciel redakcji Turystyki-motoryzacyjnej.pl, została zaproszona na takie szkolenie przez bawarskiego producenta spod znaku stylizowanego śmigła.

Wyjazd zaczęliśmy od porannej odprawy w warszawskiej siedzibie firmy, podzielenia naszej czternastoosobowej ekipy na dwu- i trzyosobowe zespoły oraz przydzielenia pojazdów, którymi mieliśmy dotrzeć na miejsce. Wszystkie należały do serii X. Mojej załodze na pierwszy ogień przypadł X3 28i. Aby nie zgubić drogi, otrzymaliśmy książki nawigacyjne z opisem trasy w formie itinererów: graficzne zobrazowanie kluczowych skrzyżowań i opisem dróg, którymi mieliśmy jechać. Jeszcze kilka uwag co do możliwych na drodze kosztownych zagrożeń i mogliśmy ruszyć w drogę. Przypadła mi pierwsza zmiana za kierownicą, czyli przejazd przez przedpołudniową Warszawę, a potem siódemką w kierunku na Gdańsk. W Mławie nastąpiła zmiana za kółkiem i teraz ja zająłem się nawigacją. Drogami lokalnymi w niedługim czasie udało nam się niemal bezbłędnie dotrzeć do celu podróży.

Ośrodek znajduje się na terenie dawnego młyna wodnego, przerobionego jakiś czas temu na małą elektrownię wodną. Sale wykładowe, stołówkę i niedużą bursę dla uczestników szkoleń umieszczono w budynku wzniesionym od nowa na fundamentach dawnego domu młynarza. Bardzo nowocześnie urządzony i wyposażony zachował w swej bryle architektonicznej dawny styl. W trakcie oczekiwania na ostatnie ekipy można było zwiedzić kilkuhektarowy teren wokoło, który został przystosowany zarówno do ćwiczeń terenowych, jak i do dobrej zabawy po zakończeniu zajęć.

Gdy już byliśmy w komplecie zespół instruktorów WOŚP wziął nas ostro w obroty, zaczynając od podstaw teoretycznych i pokazów. Szybko, bo czas gonił, a materiału dużo, przeszliśmy do ćwiczeń praktycznych. Jako pierwsze przedstawiono nam zasady resuscytacji oddechowo-krążeniowej (PCR), czyli jak wezwać pomoc i podtrzymać funkcje życiowe osoby z zatrzymaną akcją serca i oddychania do czasu przybycia fachowego zespołu ratunkowego. Potem przyszła kolej na zasady posługiwania się automatycznym defibrylatorem zewnętrznym (AED), urządzeniem coraz częściej spotykanym w miejscach publicznych. Można je znaleźć na portierniach firm, stacjach paliw, w kinach i teatrach, na stacjach kolejowych i w metrze. Gdy po krótkiej przerwie myśleliśmy, że to koniec zajęć na dziś, ogłoszono egzamin praktyczny z przerobionego materiału. Wyczytywani pojedynczo udawaliśmy się do jednego z instruktorów, gdzie czekała na nas hipotetyczna sytuacja i fantom do uratowania. Należało z zachowaniem wszystkich reguł podjąć działania ratownicze. Mimo wysokich wymagań wszyscy zdaliśmy egzamin bez problemów.

To już był naprawdę koniec zajęć na dziś. Pozostało nam w planie udać się do hotelu na krótki odpoczynek i powrót do Ośrodka na kolację i ognisko. Ledwo spałaszowaliśmy wyborną kolację i zaczęły się śpiewanki przy ognisku rozległ się huk, a jakiś roztrzęsiony człowiek przybiegł wzywając pomocy. Wiedzeni niedobrym przeczuciem, biegiem udaliśmy się na miejsce zdarzenia, gdzie w kłębach „dymu” „palił się” samochód. Sprawnie udało się wyciągnąć kierowcę i dwóch „zakrwawionych” pasażerów, odciągnąć na bezpieczną odległość i przeprowadzić akcję ratowniczą do czasu przybycia karetki na sygnale. W podsumowaniu symulacji wytknięto nam kilka niedociągnięć, chwaląc za ogólny przebieg i efekty akcji. Szczególne uznanie dostała osoba, która, wiedząc że na portierni Ośrodka jest sprawny aparat AED, po prostu go stamtąd przyniosła. Niestety nie zadziałał, gdyż naszym instruktorom nie przyszło do głowy, że możemy go użyć i w porę nie podmienili go na aparat ćwiczebny reagujący na „brak oznak życia” u fantoma.

Dalsza część ogniska przebiegła już niczym nie zakłócona, i pewnie trwałaby do rana, gdyby nie świadomość, że następnego dnia czeka nas kolejny dzień wykładów, ćwiczeń oraz testy drogowe i terenowe naszych X`ów. Poranne zajęcia zaczęliśmy od zatrzymania akcji serca u dzieci do ósmego roku życia i niemowląt poniżej jednego roku. Po części ćwiczeniowej, podzieleni na mniejsze grupy odbyliśmy zajęcia z bandażowania i tamowania krwotoków z ran, pomocy w wypadku zadławień, wyciągania poszkodowanych z samochodów oraz użycia deski ratunkowej.

Po krótkiej przerwie, z przydziałem nowych samochodów, w tych samych zespołach co w drodze z Warszawy, odbyliśmy jazdy drogowe i terenowe X`ami spod znaku BMW. Wraz z kolegą na próbie szosowej przypadł nam biały X5. Świetna trakcja, znakomite osiągi i niebywały komfort, po prostu samochód marzenie. W drodze powrotnej napotkaliśmy „matkę” z dwójką „dzieci”, które wymagały natychmiastowej pomocy krążeniowo-oddechowej. I tym razem zdaliśmy to ćwiczenie na… co najmniej bardzo dobrze. Po przesiadce tym razem na X3`kę wyruszyliśmy do próby terenowej, z bardzo ostrym podjazdem, błotnistymi koleinami, szorowaniem brzuchem po trawie (X1`ka przed nami zbierała podwoziem i wydechem całe kępy trawy i zielska). Chyba pech nas jednak prześladował, bo po drodze natknęliśmy się na wypadek rowerowy młodej dziewczyny i roztrzęsionego młodego mężczyznę, który nie był wstanie jej pomóc. Mając w pamięci niedawno zdobytą wiedzę i z tym zadaniem poradziliśmy sobie bez problemu. Znów kilka uwag instruktorów, ale ogólnie… bardzo dobrze i z pomysłem, bo lokalizacja miejsca zdarzenia w środku nieznanego lasu może być problemem.

Na koniec pozostało już tylko rozdanie certyfikatów obsługi AED i przejścia szkolenia PCR, i… czas się było żegnać z przesympatycznym zespołem instruktorów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Ośrodkiem i wspaniałą atmosferą jaka tam panuje. Kto chciałby wrócić tam jeszcze musiał zakręcić metalowym globusem. Zakręciłem i ja, może jeszcze kiedyś tu wrócę… Ostatnie pamiątkowe zdjęcie kursantów i niemal w tych samych zespołach ruszyliśmy w drogę powrotną. Szkoda, że już się skończyło…

 

Galeria:

{gallery}k2/imprezy/szkolenia/bmw_wsm{/gallery}

 

Tekst Piotr „Pete” Antoszewski

Zdjęcia BMW Group Polska i Piotr „Pete” Antoszewski

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ostatnio zmieniany wtorek, 06 sierpień 2013 12:37